Izabela i Łukasz do niedawna nie mieli pracy, a dziś pewnie stawiają kroki w nowym zawodzie - opiekunki i opiekuna środowiskowego. Ich droga - od pierwszych zajęć po pierwsze dyżury - pokazuje, że dobrze zaplanowane wsparcie potrafi otworzyć drzwi do stabilnego zatrudnienia. Daje też poczucie sprawczości.
Kępno to niewielkie, ale dynamicznie rozwijające się miasto w południowej Wielkopolsce. Choć kojarzymy je głównie z przemysłem stolarskim, mocno pulsuje tu życie społeczne, wspierane przez lokalne inicjatywy. Wiele z nich, przy unijnym wsparciu, realizuje Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej. O tym, jak gmina zmieniła się przy pomocy dotacji pisaliśmy w reportażu „Miasto trzech kultur i… Funduszy Europejskich”. Z uczestnikami jednego z projektów unijnych - „Skuteczne wsparcie 2025-2027” spotykamy się w Klubie Seniora i Centrum Wsparcia Opiekunów - nowoczesnym gmachu, wybudowanym dzięki europejskiej dotacji. Do sali wbiega Izabela. Energiczna i uśmiechnięta. Zaznacza, że ma tylko chwilę, bo zaraz musi ruszać do swoich podopiecznych. Siada, poprawia włosy i zaczyna opowiadać swoją historię.
– Byłam rencistką, ale ZUS mnie „uzdrowił” - odebrał świadczenie i z dnia na dzień zostałam bez środków do życia. Mam syna z zespołem Aspergera, który praktycznie nie wychodzi z domu. Nie miałam wyjścia, musiałam znaleźć pracę. Kiedy dowiedziałam się o projekcie, uznałam, że to właśnie moja szansa – opowiada.
***
Izabela wybrała kurs opiekunki środowiskowej. Kolejnym krokiem był staż zawodowy, po którym przyszła propozycja pracy w zawodzie - u partnera projektu - w Spółdzielni Socjalnej „Szansa”.
– Na początku pomyślałam „to nie moja bajka, zrobię kurs, odbiorę zaświadczenie i poszukam czegoś innego”. Miałam zupełnie inne wyobrażenie tej pracy, że to taka stagnacja, a tymczasem to prawdziwa gimnastyka. Tu zakupy, tu obiad trzeba zawieźć, tu posprzątać, tu porozmawiać... Trzy miesiące stażu wystarczyły, żebym przywiązała się do swoich podopiecznych. Priorytety się zmieniły – mówi. – Zawsze daję z siebie sto procent. Na tyle, na ile moje zdrowie pozwoli, będę to robić – dodaje i podkreśla, że praca z obcymi osobami to zupełnie inne doświadczenie niż opieka nad kimś z rodziny: – Wchodzisz do czyjegoś domu i nic nie wiesz. Nie znasz nawyków, przyzwyczajeń. Musisz się uczyć, obserwować, dopytywać. Każdy jest inny. Na szczęście jestem otwarta i szczera, więc z moimi podopiecznymi szybko przełamałam lody. Zresztą oni od razu wyczuwają, czy ktoś jest prawdziwy. Dzięki tej pracy odkryłam w sobie pokłady cierpliwości i empatii.
***
Izabela nie ukrywa, że życie jej nie rozpieszczało. Sama wychowała trójkę dzieci i jak przyznaje - nie było czasu na użalanie się nad sobą. Żartuje, że była jak kobieta pracująca z „Czterdziestolatka” – żadnej pracy się nie bała. Łapała się wszystkiego, byle utrzymać rodzinę.
– Pracowałam u tapicera, w hurtowni, w sklepach, biurach, sprzątałam w motelu… – wylicza. – Wszystkiego można się nauczyć, jeśli trzeba.
Do udziału w projekcie namówiła też swoje koleżanki – „dałam radę, to one też”. W pewnym momencie dyskretnie zerka na zegarek. Uśmiecha się porozumiewawczo i już wiemy, że czas kończyć. Chwilę później znika za drzwiami. Biegnie dalej, do ludzi, którzy na nią czekają.
***
Projekt „Skuteczne wsparcie 2025-2027” pomaga bezrobotnym i biernym zawodowo wrócić na rynek pracy.
– Kilka lat temu realizowaliśmy podobny projekt i wówczas skala zainteresowania przerosła nasze oczekiwania. Potrzeby były i nadal są ogromne, dlatego postanowiliśmy wrócić do tej formuły – zaznacza Daria Hojeńska, koordynatorka projektu. – Już wtedy zobaczyliśmy, jak bardzo potrzebne jest wsparcie, zwłaszcza dla kobiet. Mamy trochę trudniej na rynku pracy: urlop macierzyński, później wychowawczy sprawiają, że wypadamy z rytmu, tracimy pewność siebie, a pracodawcy często patrzą na takie przerwy niechętnie. Dlatego tworząc nową inicjatywę, szczególną uwagę zwróciliśmy na potrzeby kobiet, które chcą podnieść kwalifikacje i wrócić do aktywności zawodowej – podkreśla.
Do tej pory z oferowanego wsparcia skorzystało 48 osób - trzydzieści ukończyło szkolenia, a dziewięć już znalazło zatrudnienie.
– Staramy się, żeby szkolenia były praktyczne i dawały konkretne możliwości zatrudnienia.
Jeśli doradca zawodowy widzi, że ktoś ma predyspozycje do pracy w opiece, organizujemy kurs opiekunki środowiskowej. Jeśli ktoś chce pracować w stolarni, kierujemy go na kurs operatora wózka widłowego.
Kępno to zagłębie stolarskie, więc kwalifikacje związane z obsługą wózka naprawdę otwierają tu zawodowe drzwi – zaznacza Daria Hojeńska, która przyznaje, że największą satysfakcję sprawia jej to, jak uczestnicy się zmieniają. Na początku są nieufni, pełni obaw. Z biegiem zaczynają się otwierać, nawiązują przyjaźnie, pojawia się motywacja, chęć działania.
– Z ludzi, którzy mieli ogromne bariery, nagle zmieniają się w osoby, które chcą wychodzić do świata, angażować się, robić coś dla siebie – opowiada.
***
Łukasz emanuje spokojem, ale w jego głosie słychać tę samą determinację, którą wcześniej wyczuć można było u Izabeli. I podobnie, jak ona, na zawodową przyszłość wybrał zawód opiekuna środowiskowego. To decyzja, która wciąż dla wielu brzmi nietypowo, bo łamie utarte schematy o „kobiecych” i „męskich” zawodach.
– Byłem bezrobotny. Szukałem czegoś, co da mi nowe perspektywy rozwoju. A że od kilku lat opiekuję się moją babcią, pomyślałem, że być może w tym mógłbym się odnaleźć – opowiada. – W życiu nie wolno kierować się stereotypami. Nie miałem problemu z tym, że to zawód bardziej przypisywany kobietom, ponieważ dla mnie liczy się człowiek, a nie etykietka. Poza tym mam potrzebę niesienia pomocy innym.
***
Droga zawodowa Łukasza była kręta. Wcześniej pracował m.in. w spawalnictwie, ale zdrowie odmówiło mu posłuszeństwa. Musiał szukać czegoś innego. O swojej nowej pracy mówi z dumą. Nie jak o planie awaryjnym, ale o świadomym wyborze. Przyznaje, że opieka środowiskowa to zajęcie wymagające odpowiedzialności, dyspozycyjności i dużej uważności.
– Trzeba być otwartym na drugiego człowieka. Dla seniorów, którymi się opiekuję, czasem najważniejsza jest rozmowa. Oni chcą pogadać, poczuć, że ktoś ich dostrzega. Obowiązki są ważne - wiadomo to podstawa, ale rozmowa daje im najwięcej. I choć wydaje się to takie proste, wcale takie nie jest – mówi.
Najtrudniejsze są te momenty, które uderzają w najbardziej ludzką stronę tej pracy.
– Samotność starszych ludzi… to potrafi ścisnąć człowieka za serce. Patrzę na nich i myślę, że to przecież przyszłość wielu z nas. I wtedy wiem, że jestem tu po to, żeby ich wspierać, żeby nie zostawali sami.
***
Do rozmowy przyłącza się Kinga Dyla, wiceprezeska Spółdzielni Socjalnej „Szansa”. Zanim trafiła do zarządzania organizacją, zdobywała doświadczenie jako asystentka osoby z niepełnosprawnościami w domu samopomocy. Jak mówi, to właśnie tam nauczyła się, jak ważna jest uważność i codzienna obecność przy drugim człowieku.
Spółdzielnia, którą współtworzy, od 2012 roku świadczy usługi opiekuńcze dla osób starszych i z niepełnosprawnościami, wspierając ich także w zwykłych, życiowych sprawach. Dziś zatrudnia 63 osoby i działa na terenie gminy i miasta Kępno, mając pod opieką ponad stu mieszkańców.
– U nas opiekunki i opiekunowie zaczynają od trzymiesięcznego stażu, wcześniej przechodzą sześćdziesięciogodzinny kurs. Potem sami decydują, czy chcą zostać z nami dłużej – tłumaczy.
***
Historie Izabeli i Łukasza pokazują, że zmiana jest możliwa na każdym etapie życia. Trzeba jednak się na nią otworzyć i przyjąć to, co niesie życie. Projekt „Skuteczne wsparcie 2025-2027” daje właśnie taką możliwość - pomaga odnaleźć nowy kierunek, wykorzystać własny potencjał i zacząć budować lepszą przyszłość.
***
Projekt „Skuteczne wsparcie 2025-2027” realizowany jest przy wsparciu Funduszu Europejskich dla Wielkopolski od marca 2025 r. Potrwa do końca lutego 2027 roku. Docelowo pomocą objętych zostanie 90 mieszkańców. Uczestnicy korzystają z szerokiego zakresu usług, obejmujących m.in. indywidualny plan działania, spotkania z psychologiem i radcą prawnym, kurs zawodowy, staż. Ważnym elementem są także wspólne wyjścia i integracja. Organizowane są wyjazdy do kina czy teatru. Całkowita wartość projektu to ponad 2 mln zł, z czego unijne dofinansowanie wyniosło ponad 1,4 mln zł. Więcej o przedsięwzięciu można dowiedzieć się tutaj.
Łukasz Karkoszka


