Cztery minuty. To czas, po którym niedotleniony mózg zaczyna umierać. Pierwsza pomoc, w przypadku zatrzymania krążenia, zwiększa nasze szanse na przeżycie. Przy wykorzystaniu unijnych środków powstaje system, dzięki któremu przeszkolone osoby mogą dotrzeć do poszkodowanych w najkrótszym możliwym czasie.
Świadomość znaczenia pierwszej pomocy wśród Polaków rośnie. Wielu z nas miało już kontakt z podstawowym przeszkoleniem. Przechodziliśmy je w szkole, na kursach prawa jazdy czy w pracy. Wzrost świadomości spotęgowany sytuacją międzynarodową spowodował, że Polacy zapisują się także na specjalistyczne szkolenia. Wiemy, że trzeba zadzwonić pod numer alarmowy, że należy przeprowadzić resuscytację krążeniowo-oddechową, wiemy też, że pierwsze minuty po zdarzeniu są najważniejsze.
- Trzeba jednak pamiętać, że wiedza teoretyczna nie przekłada się automatycznie na realne działanie. W sytuacji stresu, wypadku czy nagłego zdarzenia, wiele osób nie podejmuje interwencji. Brakuje im pewności siebie, doświadczenia i praktyki.
Wciąż zbyt często świadkowie ograniczają się do wezwania pomocy, zamiast aktywnie działać – mówi Mariusz Roga, Dyrektor Zarządu Wykonawczego Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP Woj. Wielkopolskiego.
W ten problem celuje projekt „Ratujmy życie! Ochotnicze służby ratunkowe pierwsze na miejscu (pierwszy ratownik – first responder)”, współfinansowany z Funduszy Europejskich dla Wielkopolski.
– System nie zaczyna się od karetki pogotowia, lecz od człowieka, który znajduje się najbliżej poszkodowanego. Budujemy system, który będą tworzyć ludzie przeszkoleni w udzielaniu pierwszej pomocy i gotowi podejmować interwencję – mówi Mariusz Roga.
Aplikacja, sprzęt, kursy
Projekt jest częścią strategii Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej.
– W naszym regionie do jego realizacji przygotowujemy się już od 2022 roku. Uruchomiliśmy dwa programy pilotażowe, które pozwoliły nam wypracować koncepcję oraz ramy przyszłych działań – mówi Mariusz Roga. – Przygotowaliśmy materiały edukacyjne z zakresu pierwszej pomocy, opracowaliśmy plan dwóch rodzajów kursów (dla instruktorów i ratowników) i zbudowaliśmy zaplecze instruktorskie do ich prowadzenia. Utworzyliśmy również ośrodki szkoleniowe w Poznaniu, Trzemesznie, Słupcy, Wtórku, Włoszakowicach i Skokach, które wyposażyliśmy w niezbędny sprzęt. Dwa ostatnie zostały w całości sfinansowane w ramach projektu. – dodaje.
Założeniem przedsięwzięcia jest stworzenie spójnego systemu, który połączy technologię, sprzęt, szkolenia i zaangażowanie społeczne, opierając się m.in. na doświadczeniu ochotniczych straży pożarnych. Jego celem jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom Wielkopolski.
- To właśnie w OSP najlepiej widać, jak ogromny potencjał drzemie w tzw. zwykłych ludziach, gotowych działać na rzecz innych. Strażacy ochotnicy często są pierwsi na miejscu zdarzenia, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Znają teren i ludzi, potrafią szybko reagować. To oni rozpoczynają działania ratunkowe przed przyjazdem zespołów medycznych – mówi Mariusz Roga.
Na system składa się m.in. aplikacja, którą będzie można zainstalować na urządzeniach elektronicznych. Dzięki niej, w razie niebezpiecznego incydentu ratownicy pozostający w gotowości i znajdujący się najbliżej miejsca zdarzenia otrzymają precyzyjną informację o lokalizacji oraz o osobach poszkodowanych. Ponadto, 35 jednostek OSP z każdego powiatu otrzymało specjalistyczny sprzęt, w tym narzędzia hydrauliczne, motopompy pożarnicze, sprężarki do ładowania butli powietrznych, zestawy do udzielania pierwszej pomocy, a także automatyczne defibrylatory zewnętrzne.
- Trwają szkolenia. Kurs pierwszej pomocy obejmuje zagadnienia związane z bezpieczeństwem w sytuacjach klęsk żywiołowych oraz sposobami ograniczania ich skutków, a także z postępowaniem w stanach nagłych, przy krwotokach i podczas resuscytacji. Od początku trwania projektu do końca 2025 roku ze szkoleń skorzystało już ponad 1700 osób. Każdy przeszkolony ratownik otrzymuje również zestaw modułowy w postaci plecaka ratunkowego, który w sytuacji kryzysowej stanowi pomocne narzędzie do ratowania ludzkiego życia – mówi Mariusz Roga. – Dodatkowo 48 strażaków ukończyło kurs instruktorski pierwszej pomocy. Zostali przygotowani do prowadzenia szkoleń z wykorzystaniem zaawansowanych metod i technik dydaktycznych – dodaje.
Równolegle prowadzone są działania edukacyjne skierowane do mieszkańców. Ich celem jest zwiększanie świadomości właściwych zachowań w sytuacjach nagłego zagrożenia oraz promowanie postaw obywatelskich związanych z niesieniem pomocy. Do tej pory odbyło się siedem spotkań z udziałem ponad 220 osób.
Liczą się czas i dostępność
Choć projekt wciąż jest w trakcie realizacji, już dziś przekłada się na większe bezpieczeństwo – przede wszystkim dlatego, że wzmacnia to, co w ratownictwie najważniejsze: szybki czas reakcji i dostępność pomocy. Zmienia się też społeczne podejście do pierwszej pomocy. Przestaje być postrzegana jako jednorazowe szkolenie, które trzeba zaliczyć choćby przy okazji kursów na prawo jazdy. Coraz wyraźniej staje się obywatelską umiejętnością – czymś, co powinno należeć do codziennej gotowości do reagowania. Gdy projekt zostanie zakończony, w każdej gminie regionu będzie działać kilkunastu przeszkolonych pierwszych ratowników wyposażonych w niezbędny sprzęt.
- Dzięki wsparciu z Funduszy Europejskich możliwe jest przejście z poziomu pojedynczych inicjatyw szkoleniowych do działań o charakterze systemowym. To oznacza nie tylko większą liczbę przeszkolonych osób, ale przede wszystkim lepszą jakość ich przygotowania – opartą na praktyce, powtarzalności i budowaniu pewności działania. Projekt pozwala dotrzeć do szerokich grup społecznych, także tam, gdzie dostęp do szkoleń był jak dotąd ograniczony – mówi Mariusz Roga.
Całkowity koszt projektu „Ratujmy życie! Ochotnicze służby ratunkowe pierwsze na miejscu (pierwszy ratownik – first responder)” wynosi ponad 20 mln zł, z czego unijne dofinansowanie to kwota przeszło 14 mln zł.
Jak szkolą się strażacy w ramach projektu? Sprawdź, oglądając odcinek serialu „rAZem zmieniamy Wielkopolskę”.
Dominik Wójcik


